Straszne wiadomości nadeszły z prowincji, mianowicie z dolin obu Lip (złotej i gnilej) w Brzeżańskiein i z przyległego Poddniestrza. D. 3. bm. część Podhajecczyzny, znaczny płat powiatu Rohatyńskiego, Zydaczowskiego i Dolińskiego zostały zniszczone gradobiciem. Korespondenci z tych okolic zgadzają się w tem, że była to tucza niepamiętna. Od wielkości orzechów włoskich począwszy, a kończąc na formalnych kanciastych bryłach lodu, które dziurawiły ściany i dachy domów, zabijały bydło i ptactwo — tuczą zniszczyła najpiękniejsze nadzieje żniw, a nawet w wielu okolicach powymulała okopowiny, tak że lud, dzierżawcy i właściciele więksi są w rozpaczy.
Z Rohatyńskiego donoszą nam: "D. 3. bm. między g. 4 i 5 po południu nadciągnęła z nad Dniestru od strony północno-zachodniej chmura gradowa połączona z szalonym wichrem i począwszy od wsi Żurawienka zniszczyła wszystkie ziemiopłody do szczętu, w następujących gminach: Żurawienko. Nowoszyny, Kozary, Wiszńiów, Wandolina wiszniowiecka, Czerniów, Bukaczowce, Poświerz, Słoboda bukaczowiecka, Bursztyn, Kolokolin, Czachrów, część Koniuszek, Junaszków, Zołczów, Lipicę górną i dolną, Swistelniki, Sarnki górne i Ujazd.
Szkody zrządzone są tak straszne, iż na razie nie dadzą się nawet obliczyć, gdyż zniszczonem jest literalnie wszystko, w ten sposób, iż prawie we wszystkich miejscowościach nawet nie podobna rozpoznać jakie zboże zasianem było; mnóstwo bydła, trzody i gęsi zabił grad, a w walących się budynkach zmiatanych przez orkan i kilkoro ludzi zginęło, w Wiszniowie cudem tylko ocalał właściciel i kilku ludzi, którzy się do stodoły przed burzą schronili, gdyż silny, nowy budynek w jednej chwili runął, zawalając obecnych. Siana popłynęły z wodą; przy końcu jednego roku głodu, zaczął się drugi o wiele groźniejszy od minionego, gdyż literalnie ani dla ludzi, ani dla bydła nie ma nic prócz lamentu zrozpaczonych tak większych właścicieli jako też i włościan."
Spis wymienionych 24 wsi nie jest kompletny. Należy go uzupełnić wsiami Kozary, Kunicze, Putiatyńce i Korostowicze. Zdawało się, że koniec świata. Nawet konie i krowy padały zabijane lodem. Mnóstwo ludzi pokaleczonych. Gałęzie drzew ścinało jak siekierą, a stare drzewa wyrywało z korzeniami. W domach niebezpiecznie było stać blizko okien, bo grad przebijał na wskroś. Tym sposobem zabiła została 7-letnia dziewczyna budnika kolejowego w Czerniowic. Tamże jest zrujnowany cały folwark z 18 budynkami i kilkanaście chat. Na slupach telegraficznych porozrywane druty i porcelanki. Na drzewach nietylko owoc ale liście zniszczone. W tej nieszczęśliwej wsi zginęło przeszło 800 gęsi. Na polach kolo Świstelnik zastano po burzy kilka sępów brunatnych (vultur fulvus) przygnanych wichrem i jednego złapano.
Koło Zawałowa w Podhajeckim kawały lodu dochodziły wielkości czapki. Przeszło 100 hektarów zboża rozmaitego wygląda jakby świeża oranina, a Lipa wystąpiwszy z brzegów; pozabierała siana.
Kolo Uwsia wytłukło hreczki w kwiecie, a jest to okolica pszczelna, cały więc spodziewany pożytek zginuł.
Tego samego dnia zniszczone zostały także mnogie wsie w Stanisławowskiem koło Łyśca i w Bohorodczanskiem, a w Żydaczowskiem najbardziej ucierpiały Wolcniów i Hnizdyczów od tuczy, która nadciągnęła 1. bm. od Kochawiny. W Hnizdyczowie cudem prawie ocalał rządca Chmielowski z pod walącej się stodoły, gdzie przystanął był konno. Dzień przedtem zaś grady poniszczyły zasiewy kolo Kozłowa w Brzeżanskiem, a w Kozłowie grom uderzył w kościół i narobił szkody około 1500 gld.
