18.12.1891

Koło polskie na jednem z ostatnich posiedzeń poleciło p. Madeyskiemu, ażeby jako specjalny referent budżetu ministerstwa sprawiedliwości wspomniał takie o t. zw. procesach socialistycznych w naszym kraju. Ustęp odnośny przemówienia Madeyskiego w Izbie poselskiej brzmi, jak następuje:
Chciałbym dotknąć sprawy, w której chodzi o działalność prokuratorji państwa w związku z kwestją obsadzania naczelnych posad przy tejże. Przeżyliśmy wcale długi okres czasu, w ciągu którego życie publiczne w Austrji rozwijało się względnie spokojnie. Mówię o względnym tylko spokoju albowiem i tak nie brakowało nam wcale sporów. Te jednak nie wpłynęły stanowczo na ogólny spokój życia publicznego, bo albo trwały zbyt długo, ażeby mogły występować zbyt ostro, albo też miały odrazu charakter lokalny. Na takie spokojne czasy wystarcza może, jeżeli na naczelnych posterunkach prokuratorji państwa stoją urzędnicy choćby i średnich zdolności. Jednakże historja nas uczy, że od czasu do czasu pojawiają się nowe prądy siły elementarnej, które ogarniają umysły ludzkie tak szybko i tak gwałtownie, że zwłaszcza w pierwszej chwili państwo i społeczeństwo czują się niekiedy zagrożone w swoich podwalinach. Nic dziwnego, że w takich chwilach krytycznych występują do akcji natychmiast te organa państwowe, które w pierwszym rzędzie nad bezpieczeństwem społeczeństwa czuwać są obowiązane. Nic dziwnego, że zwracają one natychmiast przeciw takiemu ruchowi ostrze środków prewencji i represji. Tylko o tych ostatnich będę mówił, a mianowicie o działalności prokuratorów państwa, bo idą zawsze pierwsi w ogień. Otóż w podobnych chwilach krytycznych rozstrzyga o rzeczy kwestja, czy ci, ktńrzy działalnością prokuratorji kierują, dorośli temu zadaniu, czyli nie. Od tego zależy nietylko los mnóslwu jednostek, ale także spokój i szczęście całych i licznych rodzin, a nawet w znacznej części przyszłość współczesnej młodzieży. Bo to jest zjawiskiem znanem i naturalnem, że tego rodzaju ruchy mają przystęp najłatwiejszy do wrażliwych umysłow młodzieży. Tymczasem taki ruch niesie w sobi zazwyczaj jakieś ziarno zdrowe, które wymagałoby starannego pielęgnowania, bo daje może ludzkości nadzieję lepszej przyszłości. Ziarno to nie jest tak czyste, ażeby go odrazu wyjąć można. Ono jest poplątane i poprzerastane zgniłym i trującym chwastem, który znów dla dobra społeczeństwa należy odciąć i znizczyć. Ale aby rozpoznać i odłączyć zdrowe ziarno od niebezpiecznego chwastu, na to potrzeba znakomitego wykształcenia, taktu, roztropności i głębokiego umysłu. I biada! społeczeństwu, jeżeli w podobnych chwilach prokurator zdania swojego nie zrozumie, jeżeli brutalną ręką gnieść zechce wszystko, i to nawet, co, jest pełne zdrowej żywotności i co wypadałoby pielęgnować z całą ostrożnością.
Następstwa takiej niezręczności nie dadzą się obliczyć. A najniebezpieczniejszem z nich będzie to, że przeciwko działalności prokuratora zwróci się ostatecznie cale społeczeństwo. I zamiast, żeby go samo popierało wpływem rodziny, rodziców, opiekunów itp., zamiast żeby go miało za prawdziwego przyjaciela, będzie w nim widziało zaciętego wroga i prześladowcę.
Niełatwe to dla mnie zadanie, temat ten szerzej rozwijać. Albowiem od niejakiego czasu z pod powierzchni życia społecznego wydobywają się symptomatyczne zjawiska, które są albo dopiero zwiastunami, albo już satelitami podobnego ruchu. Ich areną z natury rzeczy są przedewszystkiem te kraje, które leżą na granicach państwa, a do nich należy i kraj mój rodzinny. To też tam prokuratorja państwa już kilkakrotnie działać musiała.
Zadanie moje trudne i dlatego, że znam osobiście niejednego prokuratora w kraju, któremu w każdej chwili gotów jestem sumienne dać wiadectwo, że i w najkrytyczniejszych czasach dorósł swemu zadaniu, a przecież niepodobna mi tutaj wymienić jego nazwiska.
Bądź co bądź w kraju moim zerzy się wrażenie, że dotąd już popełniono w tej mierze niejedną niezręczność i że wskutek tego w niektórych kolach panuje naprężenie umysłów, jeżeli nie rozdrażnienie.
Na tych uwagach poprzestaję. Uważałem za swoją powinność przedstawić je rządowi. Zapewniam, że ich intencja jest zarówno bardzo poważna, jak prawdziwie życzhwa. (Oklaski).

1888 з поляків